poniedziałek, 23 lipca 2012

First impression and rough beginning

Pierwsze sekundy spotkania należą do najbardziej zapamiętywanych. Szczerze mówiąc, ja o pierwsze wrażenie się nie martwiłam. Wiedziałam, że rodzinka przywita mnie z otwartymi ramionami. Na lotnisku czekała na mnie Lina, Logan, Gavin i poprzednia au pair. Mała trzymała w rękach plakat z napisem "Aga". Po uściskaniu się z wszystkimi, poszliśmy szukać mojej walizki. Stojąc tak i czekając zrobiło mi strasznie dziwnie. Nie wiedziałam o czym rozmawiać, jak się zachować. Jak widać, nieważne jak długo rozmawia się czy zna kogoś przez internet, pierwsze spotkanie zawsze jest dziwne. Jak dojechaliśmy do domu było już lepiej. Mały popisywał się - tańczył, przewracał a Logan przyglądała się, przytulała, tysiąc razy powtarzając "hi!". Ciągle było mi trochę głupio, bo dzieciaki całą swoją uwagę skupiały na mnie a poprzednia au pair siedziała sama. Widać było, że jest jej ciężko, a ja w sumie nie wiedziałam jak się zachować, bo z jednej strony powinnam pokazać, że poświęcam całą uwagę dzieciom a z drugiej domyślałam się jak ona może się czuć. Wieczorem jak wracałam spod prysznica słyszałam jak płakała, siedząc z Liną. Cała sytuacja nie pomagała mi zaaklimatyzować się. W poniedziałek (16.07) zostałyśmy same z dziećmi a Lina poszła do pracy. To był jeden z tych ciężkich dni. Dzieciaki ciągnęły do niej, mały nie chciał ze mną siedzieć a ja tylko ciągle gdzieś się kręciłam i nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Nie mogłam zająć się sobą, bo miałam się wszystkiego nauczyć a nie miałam też nic konkretnego do roboty z dziećmi, bo Logan poszła do kolegi a Gavin bawił się z nią. Na szczęście następnego dnia wyjechała i atmosfera zaczęła się oczyszczać. Myślę, że każdy z nas tego potrzebował, bo nikomu nie było lekko.

9 komentarzy:

  1. Ciężko się czyta z tą czcionką... Powinnaś ją zmienić dla ułatwienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie że było ciężko, wyobrażam sobie. ale to tylko pierwsze dni, może tygodnie, będzie tak trochę "awkward" ale to minie. sama stresuję się tym, jak ja zareaguję na pierwsze spotkanie. mam nadzieję jednak, że nie będę musiała spotkać byłej au pair. powodzenia, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze spotkanie byłej au pair jest takie złe, więc bez obaw :) Będzie dobrze !

      Usuń
  3. Popieram. Zmień czcionkę ;)
    Wiesz, jej było przykro bo w sumie była już nie potrzebna. A z drugiej strony dzieciaki i tak bardziej słuchały się jej a nie Ciebie. Tak to już jest. Wiem coś o tym.
    A kiedy znowu zdjęcia ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie do końca chodzi o to, że się jej słuchały, bo one ogólnie są aniołkami ;) Tylko byłam w takim "zawieszeniu" z jednej strony chciały do mnie a z drugiej czuły, że ona zaraz wyjeżdża. A zdjęcia na pewno jeszcze nie raz się pojawią. Jak tylko coś stworzę ;)

      Usuń
  4. Myślę, ze Tobie na koncu Twojego roku też bedzie przykro. Ale tak to juz jest. Jednak nie było to miłe, ze musiałas na nia patrzeć. Dobrze, że teraz juz możesz być "sama" i wprowadzać swoje reguły:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze `pierwszy raz` jest najgorszy :) Na pewno będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To normalne, że czułaś się nieswojo. Ja przez pierwsze 2, 3 dni nie umiałam sobie miejsca znaleźć, nie wiedziałam czym się zająć. Z czasem to mija na szczęście. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. tak, ehhh początki zwłaszcza jak operki jeszcze zahaczają o siebie są co najmniej straszne!

    OdpowiedzUsuń