czwartek, 20 grudnia 2012

Questions about being au pair part 2

Odpowiedzi na pytania z komentarzy:

"Planujesz iść na studia po programie a jak tak to jakie ?"

Tak, planuję iść na studia po powrocie w lipcu przyszłego roku. Jako bazę studiową prawdopodobnie zdecyduję się na etnolingwistykę na UAM'ie w Poznaniu a poza tym zbieram fundusze na studium fotograficzne i zastanawiam się nad studium musicalowym, to jednak zależy na ile uda mi się rozwinąć teatralnie tutaj w USA, czy będę się czuła na siłach by wziąć udział w przesłuchaniu a jeśli nie to na pewno będę próbować rok później.

"I czy nie żałujesz, że pojechałaś?"

Nie żałuję, że pojechałam, choć stwierdzam, że mogłabym zrobić parę rzeczy inaczej. Gdybym jednak mogła cofnąć czas raczej niczego bym nie zmieniła, gdyż wierze, że to wszystko gdzieś prowadzi. Widocznie tak miało być. Wydawało mi się, że dam sobie w życiu ze wszystkim sama, że nie przywiązuję się tak mocno do ludzi. Narzekałam na Polskę i czekałam na przygodę w USA. A życie utarło mi nosa :) Teraz tęsknię, czuję się samotna, chcę do tej Polski, w której ludzie są gburowaci i nikt nie mówi mi co chwilę na ulicy "Hi! How are you?, gdzie wszyscy marudzą i więcej pada. Zrozumiałam też, że znalazłam ludzi naprawdę dla mnie wartościowych, zaczynam wiele doceniać. Chciałabym wsiąść w samolot i być już w domu, szczęśliwa, otoczona przyjaciółmi, mieć swoje życie, jednakże nie żałuję. Wierzę, że tego potrzebowałam.

"Co zyskałaś dzięki programowi?"


Właściwie pokrywa się to w większości z tym co już wyżej napisałam. A poza tym oczywiście nauczyłam się (naprawdę) swobodnie wypowiadać po angielsku, jak nigdy wcześniej. Przekonałam się, że nigdy nie będę należeć do fanów kultury amerykańskiej, której praktycznie nie ma. I że zdecydowanie nie chcę mieć dzieci w najbliższej przyszłości, właściwie w dalekiej przyszłości. Wszystko to już wcześniej wiedziałam, tylko się to utwierdziło. Ze spraw bardziej oczywistych: poznałam ludzi, "kulturę", zobaczyłam nowy kawałek świata.

"Jak to jest z imprezami?"

Oczywiście istnieją miejsca gdzie wpuszczają od 18 lat ale jest ich niewiele nie wyglądają one raczej jak prawdziwie kluby, jeśli kiedykolwiek byliście w normalnym klubie w większym mieście to nie oczekujcie tego samego tutaj. Wygląda to raczej jak bar, z przygrywającym DJ'em. W moim przypadku wygląda to tak, że raczej za bardzo mnie tam nie ciągnie, gdyż sam wygląd jest żałosny a muzyka nie dla mnie. Z moją host rodzinką nie mam problemów co to czasu powrotu do domu. Na samym początku dowiedziałam się, że  nie obowiązuje mnie żaden curfew. Rzadko kiedy mówię, o której wrócę, bo nie wiem. Zawsze jednak wiedzą gdzie idę i z kim, a że spędzam czas głównie z au pairkami i wojskowymi to się nikt nie martwi.

"Piszesz, że chciałabyś w Polsce pójść na studium musicalowe, ale zależy to od tego jak rozwiniesz się teatralnie w USA, czy oznacza to, że wybrałaś kurs z tym związany, by zdobyć tych 6 kredytów?"

Jako kursy kredytowane wybrałam podstawy rysunku i język francuski, z których póki co mam 4,4 kredytu, więc czeka mnie jeszcze jeden kurs na wiosnę. Jeszcze nie wiem na co się zdecyduję, gdyż czekam aż pojawi się nowy katalog. "Rozwój teatralny" odnosi się do szkółki teatralnej - Hurrah Players, do której planuję zapisać się w styczniu. Za dużo się po niej nie spodziewam, ale postaram się wyciągnąć z tego jak najwięcej i zdobyć umiejętności aktorskie, których najbardziej mi brakuje.

"Gdzie odbywałaś swoje praktyki opieki nad dziećmi?"

By zdobyć doświadczenie na papierku zaczęłam udzielać korepetycje, opiekować się maluchem Mike'a (native speakera z US), z którym miałam dodatkowe zajęcia z angielskiego oraz pomagać dzieciom w kościelnej świetlicy.


W miarę kolejnych komentarzy będę aktualizować tego posta :)

6 komentarzy:

  1. Cieszę się, że odpowiedziałaś na pytania z komentarzy:) piszesz, że chciałabyś w Polsce pójść na studium musicalowe ale zależy to od tego jak rozwiniesz się teatralnie w USA, czy to oznacza, że wybrałaś kurs z tym związany aby zdobyc tych 6 kredytów?

    Przesyłam gorące pozdrowienia z mroźnej Polski:)
    Karolina

    PS. Wydajesz się na prawdę sympatyczną osobą, może będę miała Cię poznać jak wyjadę jako Au pair do USA:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Jeśli tylko będzie okazja to bardzo chętnie. Kiedy wylatujesz dokładnie i dokąd? Pozdrowienia z chłodnego Norfolk!

      Usuń
    2. Jestem w trakcie szukania rodzinki więc jeszcze nie wiem kiedy wylecę ale datę mam zapisaną na luty. Jak znajdę rodzinkę to na pewno się odezwę :)

      Usuń
  2. Zgadzam się w większości z tym, co napisałaś, a czytając fragment o Polsce aż się uśmiechnęłam. Jednak to prawda, że najbardziej docenia się rzeczy, kiedy się już ich nie ma. Jeszcze będąc Polsce myślałam, że nie ma szans, że będę tęsknić za Polską jako krajem, a teraz? Wczoraj dostałam paczke z Polski i zwykła czekolada z Polskim napisem na niej sprawiła, że prawie dostałam skurczu szczęki od uśmiechania się. Już nie wspomnę o tym, że dałabym sobie chyba palce uciąć za trochę uszek w wigilie zamiast amerykańskiego dmuchanego jedzenia, którego nie cierpię!
    Nie zgadzam się tylko z tymi klubami, ja mam 19 lat i zarówno w Nowym Jorku jak i w San Francisco da się znaleźć prawdziwe amerykańskie kluby, do których mogę wejść, jedynie nie mogę pić (jak te kluby wyglądają i jak ludzie się tam zachowują to już inna bajka, bo dla mnie to co się tam dzieje to materiał na 10 stron! Jak byłam za pierwszym razem to z nie mogłam uwierzyć, że dziewczyny potrafią się tak nie szanować, masakra...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałabym się pokroić za zupę ogórkowej! W ogóle za polskie jedzenie :( I z tym dmuchanym jedzeniem to się zgadzam, wręcz rzygam mrożonkami i chlebem tostowym. Blee! Czekam też na paczkę z polski i czuje, że na widok tego co się tam znajduje polecą mi łzy :)
      Co do klubów to oczywiście masz rację. W wielkich miastach jak New York czy Frisco ma się więcej możliwości, jednak większość z nas trafia do średniej wielkości miast tam wydaje mi się, że wygląda to tak jak u mnie. I właśnie bardziej chodzi mi o to jak one wyglądają i jacy ludzie tam chodzą. Zgadzam się z Tobą w całości. Chyba takie właśnie są amerykanki :P

      Usuń